Według badań PBI/Gemius przeprowadzonych dla Rzeczpospolitej, w 2017 roku foliowe paczki z Chin otrzymywało do swoich skrzynek 5 milionów Polaków. 490 tysięcy z nich zrzeszonych jest na największej z facebookowych grup o zakupach na platformie. Co sprawia, że “chińskie Allegro” jest tak popularne wśród rodaków?

Znakomita większość polskich użytkowników szuka na AliExpress niskich cen. Tej zalety nie można platformie odmówić, bowiem często przebitka w polskich sklepach – czy to stacjonarnych, czy też internetowych – wynosi paręset procent w stosunku do kwoty, jaką trzeba zapłacić na Ali.

Dodatkowym atutem AliExpress jest darmowa wysyłka. Nie jest ona dostępna przy każdym zamówieniu, jednak ilość Sprzedających na AliExpress jest tak duża, że niemal zawsze któryś z nich oferuje interesujący nas przedmiot z opcją wysyłki, za którą nie dopłacamy. Cecha ta jest przez użytkowników szczególnie ceniona:

Skoro o wysyłce mowa… Wiele osób obawia się korzystania z platformy właśnie ze względu na nią. Głównym minusem jest oczywiście czas. Pomijając sytuacje skrajne, kiedy paczki dochodzą po roku lub w ogóle, średni czas oczekiwania to około miesiąca, czyli wciąż sporo w porównaniu do 2-3 dni roboczych przy krajowej przesyłce. Utrudnione jest również śledzenie paczki, które mimo starań firmy wciąż często jest niedostępne, pokazuje nieprawidłową lokalizację lub po prostu nie działa. Z drugiej strony, ciężko wymagać dokładnego trackingu przy zamawianiu skarpetek czy koszulki ze śmiesznym nadrukiem za kilkadziesiąt centów, a paczki rzadko ‘giną w akcji’, więc chińskie zakupy wydają się stosunkowo bezpieczne.

Bardzo konkurencyjna względem polskich cena i darmowa dostawa – czy to wszystko?

Otóż nie. AliExpress kryje znacznie więcej – wystarczy zagłębić się w temat trochę bardziej.

Pierwszym odkryciem będą zapewne tzw. ‘cebula deals’, czyli produkty wystawiane przez właścicieli sklepów w bardzo obniżonych, wręcz absurdalnie niskich cenach. Takie aukcje mają na celu szybkie ‘podbicie’ sklepu w rankingach dzięki ogromnej liczbie kupujących, jednak są bardzo ryzykowne – Chińczycy często nie wysyłają zakupionych produktów, wycofują oferty lub – jak można przeczytać na facebookowych grupach – ‘lamentują’, prosząc, żeby od kupna przedmiotu odstąpić. Jednak jeśli boją się złych ocen, a na kupującym nie robią wrażenia prośby ‘majfrenda’, może on zostać posiadaczem przedmiotu za bezcen.

Ciekawszym i znacznie częstszym procederem jest… handel podróbkami.

Najpopularniejszym obecnie sposobem na wejście w posiadanie logowanego przedmiotu  poprzez zakup na ‘aukcji ukrytej’. Polega on przede wszystkim na zdobyciu linka do takiej oferty. Najczęściej ludzie udostępniają je na grupach – lecz o tym za chwilę. Gdy otworzymy aplikację, możemy się jednak zdziwić – próżno na niej szukać zdjęć produktu, który widzieliśmy na grupie. Oficjalnie kupujemy pompkę do roweru, miskę, pasek do spodni lub inny, zupełnie randomowy przedmiot. Czasami Chińczyk jest mniej bezczelny i wystawia nielogowany odpowiednik tego, co faktycznie wysyła – ale nie jest to reguła i zdarza się raczej rzadko.

Skąd więc mamy wiedzieć, czy przyjdzie do nas wymarzona podróbka? Niestety – nikt takiej gwarancji nie daje, a samo AliExpress stara się tępić nieuczciwych sprzedawców, więc tym bardziej nie pomoże nam w dochodzeniu naszych ‘praw’. Istnieje więc ryzyko, że paczka zawierać będzie nie nową torebkę, a wąż ogrodowy lub podstawkę pod laptopa.

Z pomocą przychodzą ‘aliexpress influencerzy’, czyli osoby mające bezpośredni kontakt z Chińczykami. Negocjują oni warunki współpracy (np. zniżki lub darmowe przedmioty), tworzą grupy lub publikują ja już istniejących i dzielą się linkami do tzw. zaufanych sprzedawców. Deklarują, że produkty przychodzą logowane, a sprzedawca nie robi problemów. Starają się także pomagać kupującym z Polski, uczą jak korzystać z aukcji ukrytych, co kliknąć, gdzie wpisać, z czyjego polecenia kupują. Działa to na zasadzie kodów promocyjnych, jakie możemy znaleźć np. na profilach instamodelek – tyle, że w tym wypadku nie jest to do końca legalne.

 

Co nam grozi za kupno i handel podróbkami?

 

Mimo, że na terenie Polski nie ma zakazu kupna i noszenia towarów podrobionych, kupując je na zagranicznych aukcjach takich jak AliExpress możemy narazić się na nieprzyjemności ze strony Urzędu Celnego. Należy pamiętać, że zgodnie z obowiązującymi przepisami, każde zamówienie z zagranicznego portalu podlega opłacie celnej.

Jeżeli po zbadaniu paczki Urząd Celny stwierdzi, że zawiera ona towary podrobione, zostaniemy poproszeni o przesłanie do urzędu dokumentów potwierdzających zakup danego towaru, w celu naliczenia stosownej opłaty. Na celowniku są przede wszystkim produkty, które kopiują loga znanych marek bez uzyskania wymaganej licencji.

Kupując towary naśladujące znane marki pośredniczymy w procesie wprowadzania podróbek na rynek. Poprzez takie działania szerzymy naruszenia znaków towarowych. W konsekwencji, właściciele znanych marek mogą wystosować do nas nakazy zapłaty, a nawet skierować sprawę na drogę sadową.

Jeżeli Urząd Skarbowy stwierdzi, że zamawiany przez Nas towar nie został zakupiony na własny użytek, a w celach zarobkowych, grozi nam kara grzywny, ograniczenia wolności, a nawet pozbawienia wolności, bowiem art. 305 Prawo własności przemysłowej (Dz.U.2017.0.776 t.j. – Ustawa z dnia 30 czerwca 2000 r.) wskazuje, iż:

 

,, 1. Kto, w celu wprowadzenia do obrotu, oznacza towary podrobionym znakiem towarowym, zarejestrowanym znakiem towarowym, którego nie ma prawa używać lub dokonuje obrotu towarami oznaczonymi takimi znakami, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

 

  1. Jeżeli sprawca uczynił sobie z popełnienia przestępstwa określonego w ust. 1 stałe źródło dochodu albo dopuszcza się tego przestępstwa w stosunku do towaru o znacznej wartości, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 5.

 

Armani z tureckiego targu

 

W okresie wakacyjnym wiele osób w zagranicznych sklepikach może nabyć towary podrobione – jednak należy pamiętać, że po powrocie do Polski Urząd Celny może skontrolować nasz zakup. W konsekwencji podrobiony towar może zostać nam odebrany.  Dlaczego?  Mimo, iż zakup towarów podrobionych na własny użytek nie jest przestępstwem to wywożenie towarów podrobionych na teren Unii Europejskiej nie jest dozwolone, a próba przetransportowania większej ilości podróbek kwalifikowana jest już jako przestępstwo.

Na terenie niektórych państw Unii Europejskiej już samo posiadanie podrobionych towarów jest zabronione. Taką surową regulację prawną posiada Francja, gdzie za samo posiadanie na własny użytek towarów podrobionych grożą nam wysokie grzywny, a nawet kara pozbawienia wolności – tak więc o ile chodzenie z podróbką gucci czy chanel w Polsce nie musi przynieść przykrych prawnie konsekwencji, przed wyjazdem do kraju sera i winnej latorośli powinniśmy zostawić je w domu 🙂

 

 

 

Brand Legal

Brand Legal

Rejestracja znaków towarowych na Polskę i Europę. Kompleksowa ochrona marki.

Leave a Reply